Narodziny „chińskich czasów”: dlaczego Zachód ma obsesję na punkcie Chin

13

W Internecie eksplodował dziwny trend: ludzie twierdzą, że żyją w swoich „chińskich czasach”. Od wirusowych kurtek Adidas po obżarstwo dim sum – użytkownicy wybierają estetykę i aktywności zakodowane w Chinach, do których dołączają takie gwiazdy jak Jimmy O. Yang i Hassan Picker. Doprowadziło to do powstania takich odgałęzień, jak „Chinamaxxing” i stwierdzeń typu „jutro zostaniesz Chińczykiem”. Ale to nie jest tylko dziwaczny mem; jest to symptom głębszej zmiany.

Ironia uzależnienia

Pomimo trwających wojen handlowych i antychińskiej retoryki, zachodnia konsumpcja chińskich towarów gwałtownie wzrosła. Młodsze pokolenia są szczególnie zależne od chińskiej technologii, marek i produkcji. Ta zależność stworzyła dziwną rzeczywistość, w której jedynym logicznym następnym krokiem jest przyjęcie samej kultury. Influencerka Chao Bang zażartowała z tego na TikToku, podkreślając wszechobecność chińskich produktów w życiu codziennym.

Chiny jako przeciwwaga

Tendencja nie polega na prawdziwej akceptacji kulturowej; jest to projekcja zrodzona z niezadowolenia z Zachodu. Jak wyjaśnia badaczka z Harvardu, Tianyu Fan, memy te służą krytyce rozpadającej się infrastruktury Ameryki i normalizacji przemocy ze strony państwa. W świecie, w którym Ameryka wydaje się upadać, Chiny ze swoimi szybkimi pociągami i nowoczesnymi panoramami stały się pożądaną alternatywą.

Krytycy często podkreślają mocne strony Chin – inwestycje w czystą energię, rozwój miast – aby zawstydzić Stany Zjednoczone, ale ta selektywność jest zamierzona. Chiny nie są prawdziwym miejscem, ale raczej abstrakcją używaną do obnażania niepowodzeń Ameryki. Jak napisała pisarka Minh Tran, zachodni orientalizm zmienił się z pobłażliwego w entuzjastyczny.

Nieunikniona rzeczywistość

Dominacja Chin w przemyśle jest niezaprzeczalna. Od telefonów i laptopów po modele sztucznej inteligencji i najlepiej sprzedające się na świecie pojazdy elektryczne – wszystkie wyprodukowane w Chinach. Cła wprowadzone w ostatnich latach pokazały, jak bardzo Zachód jest uzależniony od chińskiego eksportu. Jednocześnie bariery językowe zostały zniesione dzięki nowoczesnym narzędziom tłumaczeniowym, dzięki czemu bezpośrednia komunikacja z chińskimi fabrykami jest łatwiejsza niż kiedykolwiek.

Wpływ państwa na wirusowe żarty

Niektórzy podejrzewają, że za tym trendem stoją treści chińskiego rządu, rzeczywistość jest jednak taka, że prymitywna propaganda nie może konkurować z organicznym, wirusowym humorem. Przypadkowy żart o piciu gorącej wody jako „chiński” zawsze rozprzestrzeni się szybciej niż niezdarna kampania rządowa.

Jednorazowa tożsamość?

Dla wielu trendem jest nieszkodliwa zabawa, sposób na wyrażenie podziwu dla chińskiej kultury. Niektórzy chińscy twórcy treści nawet się włączyli, żartując, że cieszenie się gorącym garnkiem czyni cię Chińczykiem. Jednak inni uważają to za powierzchowne i efektowne. Artysta z chińskiej diaspory Yunyun Gu zwraca uwagę, że powierzchowne zaangażowanie – jedzenie chińskiego jedzenia lub nauka kilku zwrotów – nie jest równoznaczne ze zrozumieniem samej kultury.

„Wygodnie jest dostosować się do dowolnego trendu, aby uniknąć strachu, że coś przegapisz, a obecnie tym trendem są Chiny” – mówi Yunyun Gu.

Mem „Czas chiński” jest ostatecznie odzwierciedleniem złożonych stosunków Zachodu z Chinami: zależności, zazdrości i rosnącej akceptacji dla ich nieuniknionej dominacji. To trend, który mówi więcej o Zachodzie niż o Chinach.